RSS
piątek, 22 października 2010
Nadrabiam zaległości
Nadrabiam zaległości oczywiście blogowe. Moja dłuższa nieobecność była spowodowana głównie brakiem aparatu... bo co to za wpisy bez zdjęć :). Teraz już aparat wrócił w moje ręce, zdjęcia porobione i czas pokazać co powstało przez ten czas.
zacznę od baletnicy, w której zrobiłam już wszystkie krzyżyki:


Powstały kolejne wyszywanki, które powędrują na kartki świąteczne:





Zrobiłam też kolejną zakładkę, tak trochę na spróbowanie jak to będzie wyglądał, inną niż te co robiłam dotychczas,





A teraz moja pierwsza kartka zrobiona metodą SCRAPBOOKINGU. Dotychczas tylko podziwiałam tak wykonane prace, aż zrobiłam coś sama. Dobrą motywacją było wesele na jakie idę pod koniec października. Znalazłam fajny sklep internetowy z akcesoriami, bardzo polecam, naprawdę cudowne rzeczy można w nim kupić, warto nawet pooglądać co mają, bo wybór naprawdę duuuuuży http://sklep.scrap.com.pl/index.php    a tu moja pierwsza karteczka, oczywiście coś wyszywanego w niej też się znalazł :)


Kwiatuszki, które strasznie mi się podobają



I krzyżykowy akcencik

Teraz mała zmiana tematu, zbliża się listopad, odwiedza się groby... chciałam ostatnio kupić jakieś sztuczną wiązankę na grób. Odwiedziłam odpowiednie miejsca gdzie można takowe zakupić i się załamałam, bo to co zobaczyłam w 99% jest takie szkartadne że nie można na to patrzeć a ceny zwalają z nóg, więć kupiłam sama co mi sie podobało i powstało takie coś:


troszkę nietypowe jak to, co gotowe można znaleźć.
11:06, nat-a-lia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 października 2010
Baletnica - odsłona 7.
Witajcie,
Na początku chciałam wam podziękować że do mnie zaglądacie i zostawiacie komentarze, bardzo miłe komentarze :)
A teraz do setna. Baletnica cały czas się robi... poświęcam jej każdą wolną chwilę i na obecny czas wygląda tak. Już dużo mam za sobą, ale jeszcze mnóstwo pracy przede mną, ale jaka to przyjemna praca.


No i jeszcze przerywnik, no nie do końca taki przerywnik, bo robiłam go poza domem, gdy gdzieś miałam chwilkę wolnego czasu. Pewnie wyląduje na karteczce świątecznej, bo z myślą właśnie o niej powstał.



A z takiej już całkowitej prywaty, to idę dzisiaj do fryzjera, bardzo tego nie lubię, bo nigdy nie wiem co zrobić z włosami i prawie zawszę wychodzę niezadowolona z tego co mam na głowie. Ostatnio byłam w styczniu, więc czas najwyższy bo mam już za długie włosy i mi strasznie przeszkadzają.
tu wam jeszcze wstawię moje zdjęcie z dzisiaj :)


10:47, nat-a-lia
Link Komentarze (5) »
wtorek, 28 września 2010
Baletnica - odsłona 6.
Najwyższy czas pokazać co udało mi się zrobić przez ostatni tydzień. Baletnica zaczyna już "wyglądać". Powoli pokazuje się kontur jej ciała i głowy. Można powiedzieć że już połowę mam za sobą, bo w drugiej części obrazka zostało głównie tło no i oczywiście kontury.


Już dawno nic nie kupowałam i choć mi nie potrzebne (ale zawsze mogą się przydać) kupiłam niteczki, cały zestaw cieniowanej mulinki, co prawda jakość nie zwala z nóg ale kolorki naprawdę ładne, zobaczymy jak się będzie nimi wyszywać.


10:14, nat-a-lia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 września 2010
Baletnica - odsłona 5.
Czas pokazać co powstało w ostatnim tygodniu. Oczywiście zacznę od pokazania Baletnicy, której cały czas przybywa.



I to co robię z myślą o świętach, czyli kolejna wyszywanka na kartkę świąteczną. Wzór z dodatku specjalnego Kramu z robótkami z 2008r.


11:47, nat-a-lia
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 września 2010
Tulipany
Tulipany to prawie moje ulubione kwiaty, bardziej lobię tylko konwalie. Szkoda że jedne i drugie można podziwiać tylko wiosną....
Ostatnio coś mnie dopadło, katar, ból gardła i głowy... to pewnie dlatego że w zeszłym tygodniu trochę przemokłam na grzybach, a za ciepło nie było.
I odeszła mi ochota na wyszywanie. Ale zrobiłam coś co zdarza mi się bardzo, bardzo rzadko. Do rysowania muszę mieć naprawdę dużą wenę, a taką mam bardzo, bardzo rzadko. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio coś stworzyłam, a że nie potrafię usiedzieć bezczynnie i w dodatku szukając już sama nie wiem czego w szafce znalazłam płótno... takie już gotowe, naciągnięte do malowania,  ( nie pamiętam jak to się poprawnie nazywa). W głowie zrodziła się wizja... znalazłam fajne zdjęcie tulipanów, kredki akwarelowe i do dzieła. Rysowałam 2 dni a o to efekt mojej pracy. Mi się bardzo podoba, już wisi na ścianie w pokoju, choć jeszcze nie ma ramy i sama nie wiem czy kiedykolwiek będzie miał, może tak już zostanie.


09:29, nat-a-lia
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga